RSS
 

O spaniu słów kilka…

24 cze

Przed narodzinami dziecka wspólnie z mężem ustaliliśmy, że Maleństwo będzie spało w swoim łóżeczku- a tym samym w swoim  pokoju. Po powrocie ze szpitala miałam obawy, że nie usłyszę, kiedy się obudzi, dlatego przez ok. 3 tygodnie spałam w pokoju dziecięcym na kanapie obok łóżeczka. Po operacji było to dla mnie komfortowe rozwiązanie, bowiem nikt nie „przemieszczał” się na moim łóżku i nie urażał mi rany. Gdy tylko usłyszałam, że Dzidziuś się przebudza wstawałam i karmiłam je na fotelu. Po czym wracałam do łóżka i spałam dalej. Dzięki temu Mąż również wstawał wypoczęty do pracy. Po pewnym czasie jednak, postanowiłam wrócić do sypialni- ale co z Maleństwem?? przecież  łóżeczko się tam nie zmieści, poza tym ustaliliśmy plan. Postanowiliśmy więc, że  na czas karmienia będziemy przechodzić do pokoju Córci. Tak też było przez pewien czas. Mała od początku tylko raz budziła się w nocy, nie było to więc dla mnie męczące. Po pewnym czasie jednak- gdy odkryłam karmienie na leżąco coraz rzadziej przechodziliśmy do drugiego pokoju, a Mała zasypiała przy piersi- z resztą tak jak mama ;-) Doszło do tego, że gdy przenosiłam Małą do kołyski (prezent od znajomych, który zmieścił się w sypialni) budziła się, przez co połowę nocy przesypiała w kołysce, zaś drugą z nami. Mężowi spodobało się to do tego stopnia, że gdy pewnego razu odkładałam ją wieczorem do kołyski stwierdził, że po co wymyśliliśmy takie zasady, skoro tak słodko się nam wspólnie śpi. Nikt nikomu nie przeszkadza, wszyscy się wysypiają. Może w przyszłości, gdy Mała podrośnie będę żałować tej decyzji, puki co jednak Córeczka śpi z nami, a ja cieszę się każdą wspólnie spędzoną chwilą, bo jeszcze wczoraj byłam w stanie błogosławionym, a dziś nasze Szczęście ma już ponad pół roku.


IMG_6661

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: ,

Dodaj komentarz